Tak, tak, Szklarska stała się faktem.

Ku własnemu niedowierzaniu.

 

W piątek udałam się do lekarza rodzinnego celem ustalenia quo vadis infekcjo, a ten zafrasował się nad kaszlem Marcelego Fr i zlecił ponowne CRP. Czyli coś czemu każda współczesna mamunia, pomna zła jakim są niepotrzebnie podane różne nnnnmycyny oraz nnnnncykliny  powinna odjebać osobisty ołtarzyk na gzymsie kominka, a jak kto ni ma – nad plazmą, otoczony świeżym kwieciem i zapachowymi świeczkami z indjaszopu. No więc CRP nie namierzyło bakterii, tak, że z jednej strony uff, a z drugiej niewiadomo quo vadis. Cebulowe krążki przekładane cukrem, malinowe weki i takie tam żenujące placebo. Więc K. powiedział, że nieistotnie chyba gdzie odbywa się dalszy ciąg leczenia nazywanego objawowym i chyba może odbyć się u dziadków.

Się zatem odbyło.

 

Mamunia z tatuniem mieli słodkie tete a tete w pewnym hotelu.

Nie zabrakło żadnej z atrakcji składających się na definicję słodkiego tete a tete.

Była sauna (z której poszliśmy, bo za gorąco), był basen (pizgawica, członek męski niczym nerkowiec) i był spacer (wracajmy już, głodna jestem). Odkryliśmy cudny sklepik z piwami świata (Ewunko, już starczy, napierdolisz się jak zła.), a także oddaliśmy się wieczornemu chłonięciu fal tiwi.

I tu mam rozmaite spostrzeżenia.

Ja wiem, że złośliwe komentowanie wypowiedzi Jarka to kopanie leżącego, ale nie mogę tego przemilczeć. „Na plażach Tunezji i Egiptu można spotkać Anglików, Niemców, Czechów. Ale nie ma tam Polaków. My sprawimy, że Polacy zaludnią ciepłe plaże Egiptu i Tunezji.”

Ja wiem, że nie można się spodziewać kontaktu z rzeczywistością po człowieku, którego pensja spływa co miesiąc na konto mamusi, nie ma i nie zamierza mieć prawa jazdy, oraz chwali się, że do wczoraj nie wiedział co to aquapark, ale, kurwa, nie wiedzieć, że gdzie najchętniej latają rodacy, gdzie z lubością pluskają się zjarani na heban Mariusz i jego Andżela (bo Wiesław i Halina to wiadomo, oni to co sezon), by potem opowiadać, że spenetrowali Afrykę (głównie przyhotelowy basen i szwedzki stół, ale oj tam)?? Naprawdę Jarek, dałeś czadu.

Druga refleksja dotyczy seriali tefauenu. Że coś jest tefauenowskie staje się dla mnie najgorszą rekomendacją. Dlaczego inni robią takie dobre seriale, a nasi ni chujeńka nie potrafią? Dlaczego Magda eM ląduje helikopterem by wyznać miłość Piotrowi, dlaczego Majka musiała być przypadkowo zapłodniona, a rekomendowany na kilku blogach Usta-Usta sprawia, że piję swój trunek duszkiem, a plan miałam, by sączyć? Do wuja pana, dlaczego to jest tak dramatycznie źle napisane? Dlaczego Amerykanie, funkcjonujący w świadomości wielu Polaków jako idioci, potrafią tak dobrze pisać scenariusze seriali? Dlaczego oni robią Desperatki, Californication, United States od Tara, a nasi odwalają taką żenę? Dlaczego Bogajewicz robi już tylko Nianię? Dlaczego nie ma już Camery Cafe? Niechże mi to kto wyjaśni. Łaj?!!!!

Oraz kto ma uwierzyć, że podobnie jak superniania w kilka dni ulecza patologiczne układy rodzinne, Magda Gessler uratuje źle zarządzany interes? Zdejmie kilka suchych habazi z sufitu, zastąpi tanią golonkę drogim pstrągiem w migdałach, nakaże wyszorować bar, a podstawiona przez ludzi Miszczaka „klientela”zasili ich kasę świeżą gotówką? Litości.

Ale nie, generalnie zrelaksowałam się na maksa.

 

Wyżej wymienione wkurwienia to wkurwienia drobne, nie zakłócające relaksu.

Te prawdziwe otrzymałam wraz z powrotem. Marcel kaszle jak gruźlik oraz ma katar, a nie miał. K. pyta, czy sądzę, że to wina rodziców. Ależ! Ja nic nie sądzę. Ja się tylko bujam po tafli.