Dziecko w dom – wkurw w dom.  
Bóg też w dom, wiadomo.
Ale rozwijając pierwszą myśl.
Dziadkowie to taka specyficzna ekipa, co odgaduje małoletnie życzenia zanim małoletni móżdżek je wyprodukuje, a małoletni aparat mowy – wyartykułuje. A, że do dobrego przyzwyczajamy się bardzo szybko, toteż takie raz po raz nabywane przyzwyczajenie w zderzeniu z matką-suczą, rodzi dotkliwe rozczarowanie.  A rozczarowanie rozpuszczone, nawet terapią pięciodniową, bachory wyrażają dość nieciekawie. Biczyk matki-biczy się nieco zakurzył, lecz wciąż dobrze leży w dłoni.  
Co poza tym.
Prawda jest taka, że jestem przeszczęśliwa, że wrócił.
Tęskniłam każdym centymetrem duszy i pępowiny. Ze smutkiem konstatowałam, że atmosfery świątecznej nie czuję, nawet jak uzupełniam swój excelowski plik z listą gwiazdkowych giftów, a z głośnika Jurek zapewniał, że w tym roku odda serce komuś bardziej wartościowemu niż ta dziwka, co go zdeptała rok temu. Nawet wtedy. I pomimo wybitnie sprzyjającej aury pogodowej.

Dzieciak w chatę, nastrój od razu.
Oprawianie i ubieranie jodki, pieczenie ciasteczek, wieczorne sanki i takie tam. Nie wiem, czy zadawałabym sobie trud bez niego. Czy nie wystarczyłyby ciastka korzenne z Lidla. On się tak cieszy, że musiałabym nie mieć serca, by nie celebrować wszystkiego z takim namaszczeniem. Zajarany jak nastolatek w saunie koedukacyjnej Marcelon śpiewał przez cały dzień swoisty miks Cichej Nocy, Jingle Bells, We will rock you i Follow Crystal Figthers (w tekście, zamiast follow, follow, jest mamo, mamo, też ładnie). Kupiłam tonę pistacji, nerkowców, migdałów i marcepanu. Sadystycznie zaszeleściłam torebkami i schowałam wszystko do pudła. Zakazałam zaglądać. Po czym zajrzałam na stronę bankowości internetowej i zadrgała mi powieka. Ale oj tam. Mam fajne prezenty dla wszystkich. Wszystkich sie-dem-na-stu.

No więc poza tym, że biczyk był w ciągłym ruchu, ale to żadna tam wielka mecyja, było słitaśnie.
Przed nami pierwszy od dawna dzień w przedszkolu, i, jeśli mogę coś zaintonować, to chętnie polecę z All I want for Christmas is zdrowe dziecko.