Marcelon zalicza trzeci tydzień na chacie. Najpierw go trzymałam, bo nie chciałam, by w przededniu odmigdalania przyniósł jaką francę, potem był szpital, a teraz gojenie błon bębenkowych, no i tak o.
Trochę mnie ów fakt uwiera, ale znowu bez przesady. Do każdej niedoli można się przyzwyczaić.
Ominęły mnie dwa fajne wydarzenia towarzyskie. Ale oj tam. Czymże to jest wobec dyskusji o antysemityzmie u Lisa Tomasza? Nawiasem mówiąc Lisu ze swoimi podrasowującymi dramatyzm emfazami wokalnymi to drugi, zaraz po Marcinie fuck-me-hard-dear-Sting Kydryńskim, onanista własnym stylem. Hej, czy to nie jego parodiowała ta prezenterka z Wojny Polsko Ruskiej?

Urodziny mam jutro ostatnie z dwójką na przedzie. Potem już tylko artretyzm i botoks. Dostałam awansem piękną damkę od męża. No i se jeżdżę. Trochę jeszcze pizga, zwłaszcza przed ósmą i zwłaszcza na Mostach, ale da się przeżyć. No i co no. Nie mam nawet kiedy i jak zrobić imprezy. A nawaliłabym się w doborowym towarzystwie, tak jak wtedy, cztery lata temu. Co to nie dostawałam jakoś tam okresu i zrobiłam test, ale wyszedł negatywnie, więc naprułam się jak szmata i bardzo chciałam sobie zapalić raz po raz, ale kompletnie mi nie szło to palenie i ja nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje, ale sprawy były już przesądzone, wyrok zapadł i kolejny test (który jeszcze wtedy niczego nieświadom leżał pośród sióstr i braci w aptecznej szufladzie) miał temu dać wyraz.
To była ostatnia stuprocentowa impreza w moim życiu. A potem to już wiadomo. Imprezy z pełnym przerażenia popatrywaniem na tarczę zegara. W sensie, że za cztery godziny pobudka, a tyle promili do wyparowania. I że ogólnie słabo.
Ale czy tak naprawdę mnie to rusza? Tak naprawdę to niespecjalnie.

Ruszają mnie tematy następujące – co sobie kupić za bon do Reserved, otrzymany od ojca awansem i dlaczego starczy mi tego bonu tylko na granatowe espadryle, dlaczego jestem taką zajebiście powściągliwą damą i nie umiem się odważyć się w stylu Hanka Moodiego, by pomścić zasrane nadodrzańskie wały, oraz, to chyba najbardziej, co jutro powie pani dochtór na temat marcelowych uszu. Nie przyjmuję innej opcji niż poniedziałkowy wypad do przedszkola. Jeśli zamilknę na dłużej niż zwykle, oznacza to, że usłyszałam coś innego i zamknęłam się w sobie.