Dobra passa w kwestii konsumowania kultury trwa.

Sponsoring. Nie do końca wiem, co poeta miał na myśli, ale nie aż tak
tragiczne, jak twierdzi mój małżonek. Nie jest też tak porywające, jak można
wnieść po trailerze, gdzie Janda i Chyra zostali wystawieni na zachętę, a
tymczasem zagrali sobie niewiele znaczące epizody. No, może Chyra coś wniósł –
pokazał, że z tymi napalonymi satyrami to różnie bywa. Nie zawsze się
szczytuje. No ale w każdą profesję wpisane jest ryzyko zawodowe, nieprawdaż.
Że Szumowska przeżywa iluminację erotyczną, to już wiadomo. Obwieszcza ów
radosny fakt, gdzie tylko może. Ponadto prowadza się z bardzo młodym chłopcem i
na pewno sporo go nauczyła, bo nie sądzę, by odwrotnie. Podobnie kiedyś miała
Marysia Peszek. Też lubiła pobajdurzyć o zarośniętych kroczach i wzwodach. W
sumie trochę rozumiem, jak mi się zdarzyło odkryć nowe horyzonty również miałam
ochotę trąbić na całą dzielnię.

A drugi film też na pierwszy rzut oka o rżnięciu. Ale już na kolejny rzut –
niekoniecznie. Nie ma oblechy, a jest dużo seksu. Można? Można. Klasyczna
muzyka podana bez patosu. Można? Owszem. (Małgośko Szumowsko, pobierz od
McQueena korepetycje, w jakich okolicznościach przyrody dobrze jest polecieć
Bachem czy innym Czajkowskim, żeby nie cuchło kiczem oraz pretensją). Wstyd
jest fenomenalny, zajebisty, wielopłaszczyznowy. No i duet aktorski piękny.

A to wszystko mogłam przeżyć dzięki moim nieoceniony teściom, którzy kochają
Marcelona i psują go do szpiku.
(- Marcysiu, co ma ci babcia zrobić na kolacyjkę?
- Yyyy… – myśli Marcyś i wymyśla – jajeczka przepiórcze!
- Ojej – frasuje się babunia i składa dłonie w geście zażenowania – nie mam
dziś przepiórczych…
- No dobra. Mogą być kurze. – ratuje z opresji babunię czteroletni łaskawca.
Tak, wiem, JA PIERDOLĘ.)

Poza tym co? Mam znów syndrom wicia gniazda.
A może całe życie mam, tylko w ciąży mam na co zwalić?