Pewnego razu K. kupił jaja od kury
szczęśliwej.
Kura szczęśliwa to taka, co biega sobie swobodnie po podwórku, a przynajmniej
tak zapewniają na wintydżowym opakowaniu specjaliści od jajecznego marketingu.
Jaja, jak to jaja, smakowały okej, wielkiej różnicy nie dostrzegłam, ale
fakt biegania wolno stał się przedmiotem
mojej zazdrości.

Lecz oto i dla mnie nadeszły zmiany.
W końcu dojrzałam, jak wygląda chów wolnowybiegowy!
Od wczoraj jestem nioską szczęśliwą, niechże więc moje jajo odzwierciedla stan
z ostatnich stadiów kompletowania całości, niekoniecznie zaś z początku i
środka.
Jeszcze nie do końca odczuwam ów luz, za który przez pierwsze 33 dni płaci
pracodawca, a później państwo (w sensie sama sobie opłaciłam, państwo to skrót myślowy,
dość niebezpieczny, sugerujący, że cokolwiek zostaje nam dane w
prezencie). Nie do końca czuję luz, bo
mam mocny plan zagospodarowania wolnej przestrzeni. Oddaję się różnym pożytecznym aktywnościom,
na które dotychczas nie miałam czasu. Dziś na przykład raczyłam się koktajlem 75g
czystej glukozy, bo już mi trochę termin bił na alarm. Było super, miałam
jakieś czterdzieści osiem odruchów wymiotnych, na szczęście nie zwieńczonych
konkretem. Potem z wielką radością wisiałam z fotela dochtora S. , który
sczaskany na heban błyskał białym uzębieniem, produkował serdeczności, ni
słowem nie zająkując się jakobym była za gruba. Jutro pozuję wraz z rodziną, bo
z dużą dozą prawdopodobieństwa moja macica jest zamieszkana ostatni raz i
chciałabym ów fakt jakoś uwiecznić. Pojutrze zaś robię zęby.
(Ach, jakież to wszystko fascynujące, nieprawdaż).

- Przechodzisz tę ciążę jakoś tak beznamiętnie – stwierdził K. jakiś czas temu.

Cóż, mizianie po brzuszku i czułe litanie do nienarodzonego to luksus, na który nie
zawsze jest czas i miejsce.
Lecz mój czas właśnie nadszedł.
Gładzę się po Gustawie, a on stawia namioty na napiętej skórze brzucha.
Czasem są to namioty cyrkowe, obłe i obfite, innym razem – indiańskie wigwamy. Głowa, kolana,
łokcie, stopy, pięści.
Jak człowiek tak wyhamuje, to widzi wyraźnie, że to jest istny kosmos.