Przekręcił się chujasek mały, o czym dowiedziawszy się, mało
nie spadłam z kozetki gabinetu usg. Czy nie czułam? No czułam pewnego wieczoru,
że rozpycha się intensywniej niż normalnie, ale bo ja wiem. Oraz  czkawkę miewał ostatnio nad kością łonową, a
nie jak dotychczas pod mostkiem, ale ja nie do końca ufam własnym interpretacjom
zjawisk.
- Nie podniecałbym się zbytnio – ostudził mnie dochtór S. w kolejnej minucie – stan
po cięciu bardzo zaniża szansę na poród naturalny bez komplikacji.
Dobra, niech mi się nawet nie uda, niech mnie w rezultacie wezmą na stół, ale
cieszy mnie fakt, że poczekamy na normalną akcję. A nie jak wtedy – tniemy dziś,
czy w poniedziałek? To takie, kurwa, nieromantyczne! Grzebanie w dacie
narodzin, no słabe no.
- Zobaczymy. Nie nakręcaj się. – dochtór obrał sobie za cel zarazić mnie
opanowaniem.
MNIE? OPANOWANIEM?

Poza tym Marcelon wybywa nam na tydzień za sprawą moich nieocenionych teściów. To
doskonała okazja, by finalnie dostosować chatę do modelu 2+2. Będziemy malować
i przestawiać. W związku z tym moja rodzicielka rozpoczęła krucjatę przeciw przedsięwzięciu.
Bo przecież ledwie chwycę taśmę malarską – powrócą skurcze. Mówię jej, jak komu
dobremu, że to K. będzie machał wałkiem, a ja swój odwłok usadowiwszy na jakimś
zydlu sztukować będę detale. I że więcej się niekiedy namacham w dzień
powszedni napierdalając zelmerem irenie kłaki rozpostarte na panelach całej chawiry.
Ale nie, zobaczysz, wspomnisz słowa. Pędzel w dłoni rozwiera szyjkę.


Ostatnio w ogóle stałam się synonimem beztroski i upośledzenia umysłowego, gdyż
dzwoniąc do mnie zastała mnie strażnica spokoju mej macicy zmierzającą ku –
uwaga, drastyczne – serwisowi opon!
- Jak to jedziesz wymienić na letnie?
- No takto, umówiłam się i jadę.
- A dlaczego K. tego nie zrobi?
- Bo K. wraca z pracy o 18, a ja mam czas?
- Uważam, że nie powinnaś.
- Mamo, ja nie wiem czy ty kojarzysz fakty, ale ja nie będę tam leżała u
podwozia, żonglując kluczem, wiesz? Przyjadę, powiem panu, że opony są w
bagażniku, usiądę sobie w biurze, przez okienko poobserwuję jak śmiesznie
wygląda auto bez kół, a potem podziękuję, zapłacę i pojadę na chatę. Więcej
energii tracę na odprowadzenie Marcela do przedszkola i odpowiedzi na jego dziwne
pytania.
- No nie wiem, dla mnie takie sprawy powinien załatwiać mężczyzna.
Ale jakie sprawy? Przeglądanie Obsasów Ekstra na kanapie u kierownika zakładu czy
wyciąganie z portfela czterech różowych banknotów?

Po trzecie Dziadkowi się pogorszyło. I właściwie sama nie wiem za co trzymam.
Czy żeby wyszedł z tego, czy żeby właśnie nie wychodził. Czasem mocarność organizmu
staje się przekleństwem.