pani fryzjerka rzeźbiąc mi z tyłu głowy ze smutną zadumą:
-… no i niestety ten drugi bliźniak urodził się martwy. Ale ponieważ teść
bardzo czekał na wnuki, a niestety zmarło mu się niedługo przed rozwiązaniem, w
rodzinie mówiło się, że dziadek zabrał ze sobą Marcinka, żeby cieszyć się nim w
niebie…

sąsiadka zza ściany z dramatyzmem w głosie:

- Wychowawczyni Piotrusia powiedziała, że ostatnio rysuje na marginesach
zeszytów diabły. Ciarki mi przeszły, co się z nim dzieje? Od razu zaprowadziłam
go do psychologa.

pani z warzywniaka ważąc mi ogórki na małosolne:

- … a więc już ochrzczony*, no i pięknie! Zauważyła pani jaki od razu
spokojniejszy? Dziecko dopóki nie ochrzczone to zawsze jakieś takie płaczliwe…

aaaaaaaaa!


___________
* o tym już za momencik!